„…ale to już było…”

Nowa moda, czyli pij jak najwięcej, rzygaj i lecz kaca

Rozmawiałam ze znajomym po Sylwestrze.

- Jak tam?

- Jakoś zleciało, z mamusią i jej facetem.

- Czyli się nie najebałaś?

- Od kiedy pije się tylko po to, żeby się najebać?

- No a po co pić?

Dlaczego przeraża mnie taki sposób myślenia?

Czemu nie dostrzegam niczego przyjemnego w piciu na umór, rzyganiu po kątach, braku kontroli nad sobą? Czy wizja urwanego filmu, zalegnięcia w jakiejś łazience czy pod stołem oraz leczenia kaca przed cały długi dzień mnie nie pociąga?

Przecież tak teraz się bawią.

W końcu czy nie po to jest alkohol, żeby palić szare komórki i odbierać pamięć, świadomość i kontrolę?

Wypiłam drinka, którego mama z ciężkim sercem mi zrobiła i lampkę szampana, przepraszam – wina musującego.

Całkiem ciekawie podziwiało się pijącego po kryjomu faceta mamusi. Koło północy już ledwo trzymał się na nogach.

Nie ważne

Spędziłam cudowny wieczór z koncertem System Of A Down na Youtube.pl, przesłuchując wszystkie ich płyty, aż miałam mdłości od nadmiaru głośnej muzyki, docierającego do moich biednych uszu.

Drodzy Serju i Daronie – nienawidzę was z całego serca, przyjedźcie do Polski, bo niczyja muzyka tak na mnie nie działa.

Moi kochani znajomi – nieszczerze wam zazdroszczę dzisiejszego kaca, a wasze szare komórki nie stanowią przecież tak wielkiej straty. Przecież i tak nie są potrzebne.

Życzcie zdrowia mojej szarej masie w mózgu.

4 komentarze/y do Nowa moda, czyli pij jak najwięcej, rzygaj i lecz kaca

  • Cóż, zwykłem od kilku lat żyć szybko, chwilą, lubię imprezować, jak każdy muzyk, gdyż mam taką nieprzerwaną możliwość. Zdarza się, że upijam się do nieprzytomności. Zdarza się, że udaje mi się w tym stanie świadomości, który gwarantuje mi euforię utrzymać i nie przegiąć. Często chodzę po prostu na piwo lub dwa. Szare komórki obumierają powoli, fakt, jednakże osoby, które chętnie rzucają ten slogan na lewo i prawo zapominają o ich właściwościach regeneracyjnych. Toteż przy odrobinie umiaru jest to kompletnie bezpieczne. Tylko jeśli już czasami zaśnie się w kałuży rzygów 5km od domu, to trzeba pamiętać, że następnego dnia co najwyżej Lech bezalkoholowy :)

    Wybieram zatem minimalne spowolnienie działań, które dopadło mnie dziś rano, nie Twój wieczór z SOAD, bo wtedy bym się chyba powiesił – tak przepadam za tym zespolikiem :)

    Pozdrawiam

    • Wall

      Szarych komórek nam niestety częściej ubywa niż przybywa ;)
      Nie bronię nikomu korzystania z życia, ale w moim otoczeniu zbyt często przewijają się nieprzytomne z przepicia osoby, żebym patrzyła na strumienie Finlandii przychylnym okiem ;)
      Co do SOADu, to przykro mi niezmiernie i ten fakt poruszył mnie chyba bardziej od Twojej argumentacji :D Co kto lubi, dla mnie to ostatnio jeden z ulubionych zespołów ;)

  • Niestety nowoczesne granie (a SOAD też tu przypisuję) mi nie leży. Jakoś za bardzo zaprzyjaźniłem się z ’60, ’70, ’80.

    Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że niejednokrotnie przeginam z alkoholem, tyle lat, ile mam najwyraźniej nie wybiło mi tego jeszcze z głowy. Ciekawość doznań, które niby już znam, a jednak zawsze sam się jakoś zaskoczę. W dodatku przyzwyczaiłem się już, że choć jako wokalista mam partie może nie trudne, ale wymagające ogromnej staranności, a na koncertach, żeby się tak na tym nie skupiać, ale włączyć adrenalinę i charyzmę, piję piwo, bo mi pomaga.

    Trzeba wiedzieć nie tyle ILE, ale KIEDY, JAK i CO POTEM :)

    Pozdrawiam.

  • ~Wall

    Moi zafascynowani „napojami wyskokowymi” znajomi w większości niestety nie znają odpowiedzi na te zasadnicze pytania ;)
    Co do współczesnych tworów muzycznych – przynajmniej nie mam wrażenia, że coś mnie ominęło, bo ukochany artysta albo nie żyje, albo nie tworzy i siedzi z siwymi włosami w wygodnym fotelu ;) Chociaż klasyków nie sposób pobić.

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>