„…ale to już było…”

2012, czyli poparzenia, tłok i inne przypadki losowe

Tuż przed wyjściem z internatu zrobiłam sobie herbatkę w termosiku, zakręciłam go i… poparzyłam sobie dłoń prawie wrzącą wodą. What a wonderful world.

Ból pali mi palce od rana, więc nie będę się zbytnio rozpisywać.

Może przybliżę nieco moje warunki mieszkalne; żyję w internacie z I., D., i nową lokatorką, na wieść o której I. niemal wyła z rozpaczy, więc od razu pokochałam tą dziewczynę.

Przepełniona radością szarpałam się po powrocie ze szkoły z łóżkami, by jak najmilej się nam mieszkało.

Pali, pali, pali…

Moja nowa lokatorka – O. – wydaje się całkiem Okey. Łuhu, jakoś to będzie.

Co prawda mamy strasznie mało miejsca, ale kto by się tym przejmował. Byle nie była gorsza od pozostałych dwóch :D

Białka w palcach mi się ścięły, a z bólu kręci mi się w głowie, więc na razie dam sobie spokój z tworzeniem niebotycznie pięknych zdań i ambitnych notatek.

Życzcie mi szybkiej regeneracji.

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>