Tuż przed wyjściem z internatu zrobiłam sobie herbatkę w termosiku, zakręciłam go i… poparzyłam sobie dłoń prawie wrzącą wodą. What a wonderful world.
Ból pali mi palce od rana, więc nie będę się zbytnio rozpisywać.
Może przybliżę nieco moje warunki mieszkalne; żyję w internacie z I., D., i nową lokatorką, na wieść o której I. niemal wyła z rozpaczy, więc od razu pokochałam tą dziewczynę.
Przepełniona radością szarpałam się po powrocie ze szkoły z łóżkami, by jak najmilej się nam mieszkało.
Pali, pali, pali…
Moja nowa lokatorka – O. – wydaje się całkiem Okey. Łuhu, jakoś to będzie.
Co prawda mamy strasznie mało miejsca, ale kto by się tym przejmował. Byle nie była gorsza od pozostałych dwóch
Białka w palcach mi się ścięły, a z bólu kręci mi się w głowie, więc na razie dam sobie spokój z tworzeniem niebotycznie pięknych zdań i ambitnych notatek.
Życzcie mi szybkiej regeneracji.
