„…ale to już było…”

Internat, czyli „przecież Ty tu prawie mieszkasz”

Po całym dniu zajętym, a zakończonym o 1 w nocy biorę się do pisania.
Miałam wczoraj stosunkowo stresującą akcję w internacie. Otóż stałam sobie koło 22 schowana we wnęce za miniaturową lodóweczką chłopaków w ich pokoju, kiedy jedna z mniej przyjemnych wychowawczyń przyszła sprawdzić, czy wszyscy na piętrze moich kolegów są w swoich pokojach i czy nie ma gdzieś nieproszonych gości w postaci dziewczyn. Spędziłam bite 10 minut w odległości metra od tej ociężałej kobiety, zasłaniana przez kolegów odcinających jej drogę do lodówki, do której się doczepiła, bo ponoć prąd się marnuje.
Dawno moje małe serducho tak szybko nie biło.
Stres, stres, stres.
Jaka szkoda, że wszystkie łóżka u chłopaków były zajęte. Muszę sobie zorganizować jakiś nadmuchiwany materac.
Po co przeżywać kolejne chwile grozy biegnąc w skarpetkach na swoje piętro, a potem budzić mimowolnie śpiące lokatorki?
Za dobrze mi się żyje u kolegów… Och, ja nieszczęsna.
Służyłam wczoraj F. jako wierny słuchacz. Dziewczyna go zostawiła, wystawiła, zdradziła, nie wiadomo co jeszcze. Niby jej nie kochał, ale tak jakoś… Z resztą wiem jak to jest, a opisać sama nie umiem. Liczę więc na empatię, Czytelniku.
Może też w stosunku do mnie. Dlaczego musiałam zostać zaszuflatkowana jako dziewczyna, która może być świetną koleżanką czy przyjaciółką, prawie lokatorką, jako dziewczyna będąca w stanie dla nich wszystko i o każdej porze zrobić, załatwić, której można zaufać i na którą można liczyć?
Czemu mi to nie wystarcza?
Zdecydowanie za bardzo lubię ich towarzystwo. Tak, przede wszystkim jednego, ale nie będę aż takiej słabości odsłaniać na blogu…
Trudno, dla każdego z nich mogłabym stawać na rzęsach, gdyby któryś poprosił. Jak wspólnie stwierdziliśmy – ja u nich prawie mieszkam…
Życzcie mi… życzcie mi nadmuchiwanego materacu.

2 komentarze/y do Internat, czyli „przecież Ty tu prawie mieszkasz”

  • Wszystko w związku z tym, że wymienieni chłopcy emitują do atmosfery feromony, które wdychane przez Ciebie zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia zjawisk reprodukcyjnych… Oj, zdaje się, że właśnie odebrałem zabawnemu nastoletniemu pociągowi resztki erotyzmu… Cóż, też się kiedyś bawiłem w takie podchody – powiem Ci na przyszłość: kiedyś nie będzie takiego przepychania, wszystko się wyklaruje i będzie nieco łatwiej :)

    Pozdrawiam.

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>