Może i wyłam z bólu, kiedy poparzyłam rękę, ale nie płakałam.
Łzy za to stanęły mi w oczach, gdy przyszło mi słuchać, że F. czuje się zraniony, oszukany, wystawiony do wiatru, że traci wiarę w kobiety, bo przecież dla jednej z nich jeździł co tydzień jakieś 2 godziny pociągiem, żeby tylko spędzić z nią dzień.
Przecież… kto jak kto, ale on nie zasługiwał na zdradę i oszustwo. Mogę stwierdzić, że nie znam porządniejszego faceta. Od września, kiedy zaczęli być razem, nie widziałam żeby dotknął jakąkolwiek dziewczynę, a przecież spędzam od miesięcy całe dnie w jego pokoju.
Nie sądziłam, że mam empatię na tak wysokim poziomie… Nie ważne.
Jak widać nie dość było mi emocji i łez, bo wybrałam się dziś na premierę kultowego (moim zdaniem przynajmniej) Sherlocka Holmesa. O ile cały film był bardzo pozytywny, pełen komicznych sytuacji i dialogów, a tyle na powidzenia zmiażdżył mnie psychicznie, kiedy ze świadomością, iż Holmes jest niezniszczalny i nie może umrzeć patrzyłam, jak spada w mroźne wody potoku. Czemu tak łatwo poddaję się sugestywnym obrazom? Czemu upozorowana, wyreżyserowana przez producentów śmierć poruszyła mnie na tyle, że z moich szaroniebieskich oczu znów leciały ciągłymi strugami łzy?
Jestem na tyle zmęczona, że nie stać mnie już na emocjonalne stwierdzenie, że nienawidzę tego filmu. Generalnie na nic mnie już dzisiaj nie stać. Niech żyje pisanie w Wordzie w autobusie, bez dostępu do internetu…
Życzcie mi łez szczęścia. Na razie dość mam wzruszeń…

Niestety muszę to zrobić – wytknąć. Po pierwsze błagam Cię – pisz „nieważne” łącznie. Po drugie nie dołącz do tych wszystkich, którzy nie znają znaczenia pojęcia „kultowy” i rzucają nim na wszystkie strony. Film nie może być kultowy zaraz po tym jak wejdzie na ekrany!
To zabawne, że ostatnimi czasy coraz częściej słyszę od facetów, że to oni są oszukiwani, a mimo to dalej facet ma opinię kłamcy, dziwkarza itp. Dziwne. Cóż, każdy chyba dostał kopniaka w krocze, młody się podniesie. Musi. Jeśli sobie nie da rady – nie będzie nikim więcej niż… chłopcem. A najwyższy czas przestać.
Pozdrawiam.
Kultowa jest sama postać Sherlocka Holmesa! Film jest tego uwidocznieniem.
Generalnie ostatnio doszłam do wniosku, że strasznie się cieszę z mojej orientacji seksualnej, a z drugiej strony aż wstyd być kobietą, kiedy żyje się ze świadomością, jakimi sukami potrafią one być. Nie mówię o tej byłej kolegi. O tym jednak nie mam ochoty teraz pisać…
Podniesie się. Nowe rany zawsze bolą.
Wspomnienie orientacji, a potem budowa zdania na „a z drugiej strony” sugerują homoseksualizm, co z kolei kompletnie koliduje dalszą częścią wypowiedzi. Ogólne jest to bardzo niejasne. I tak przy okazji: „uwidocznienie” to też średnio poprawny termin
Dziennikarstwo wyczula na nieścisłości?
Nie – bycie wnukiem polonistki
Trauma z dzieciństwa?
Jak mi przykro 
Lepsze to niż błędy typu „weszłem”, „włanczać” i tak dalej, które wyłapuję w moim cudownym otoczeniu…