„…ale to już było…”

2012, czyli poparzenia, tłok i inne przypadki losowe

Tuż przed wyjściem z internatu zrobiłam sobie herbatkę w termosiku, zakręciłam go i… poparzyłam sobie dłoń prawie wrzącą wodą. What a wonderful world.

Ból pali mi palce od rana, więc nie będę się zbytnio rozpisywać.

Może przybliżę nieco moje warunki mieszkalne; żyję w internacie z I., D., i nową lokatorką, na wieść o której I. niemal wyła [...]