Dochodzę do wniosku, że nienawidzę całego świata.
Zwariować można od nieustającego kataru i krytycznego braku rozmówców.
Całe województwo, w którym teraz siedzę, ma normalne zajęcia lekcyjne, a moje kontakty ze starymi znajomymi i bez tego wyglądają dość powierzchownie i kiepsko.
Połowa ferii już za mną, a ja zaraz coś/kogoś rozniosę. Jak można siedzieć cały tydzień w domu, psuć [...]
