„…ale to już było…”

Pierwszy tydzień 2012, czyli nad czym znów płakałam

Może i wyłam z bólu, kiedy poparzyłam rękę, ale nie płakałam.
Łzy za to stanęły mi w oczach, gdy przyszło mi słuchać, że F. czuje się zraniony, oszukany, wystawiony do wiatru, że traci wiarę w kobiety, bo przecież dla jednej z nich jeździł co tydzień jakieś 2 godziny pociągiem, żeby tylko spędzić z nią dzień.
Przecież… kto [...]

Podsumowanie grudnia, czyli nad czym ostatnio płakałam

Mam w zwyczaju mówić, że nienawidzę czegoś, jeśli wzbudza to we mnie zbyt silne emocje. Taka forma obrony przed słabością.

Więc nienawidzę „Gladiatora”. Nienawidzę.

Nie muszę chyba pisać o tym filmie. Każde słowa będą zbędne.

Zanosiłam się w spazmach płaczem przez godzinę z drobnymi przerwami, po których wznawiałam ze zdwojoną ilością łez.

Nie mówmy o tym filmie.

Przyszło mi doczytać [...]