„…ale to już było…”

Nareszcie koniec ferii!!!

Uwierzy w to ktoś? Cieszę się z końca ferii. Spędziłam niesamowicie niekonstruktywne 2 tygodnie w domu, odcięta niemal od świata ludzi.

Mój wegetarianizm idzie pełną parą. Co prawda mamusia karmiła mnie wbrew mojej woli rosółkiem – karmiła dosłownie, łyżką, rozlewając przy tym na całe moje łóżko.

Od dzisiaj katuję się dietą jogurtową. To dość dziwne, ale dzięki [...]

Internat, czyli „przecież Ty tu prawie mieszkasz”

Po całym dniu zajętym, a zakończonym o 1 w nocy biorę się do pisania.
Miałam wczoraj stosunkowo stresującą akcję w internacie. Otóż stałam sobie koło 22 schowana we wnęce za miniaturową lodóweczką chłopaków w ich pokoju, kiedy jedna z mniej przyjemnych wychowawczyń przyszła sprawdzić, czy wszyscy na piętrze moich kolegów są w swoich pokojach i czy [...]

I., czyli czy to rzeczywiście życie

Z ust I. padło dzisiaj po wyjściu O. z pokoju stwierdzenie, że jest ona tępa i że dziewczyna w wieku 18 lat powinna być bardziej ogarnięta.

Płakać mi się chce, gdy myślę o tym stworzeniu. Otóż moje I. i D. po powrocie ze szkoły siadają przy książkach i… i tak już siedzą do wieczora. Robią w [...]

2012, czyli poparzenia, tłok i inne przypadki losowe

Tuż przed wyjściem z internatu zrobiłam sobie herbatkę w termosiku, zakręciłam go i… poparzyłam sobie dłoń prawie wrzącą wodą. What a wonderful world.

Ból pali mi palce od rana, więc nie będę się zbytnio rozpisywać.

Może przybliżę nieco moje warunki mieszkalne; żyję w internacie z I., D., i nową lokatorką, na wieść o której I. niemal wyła [...]