„…ale to już było…”

Nowy rok, czyli pierwszy dzień wypełniania postanowień

O ile wydłubywanie mięsa z gyrosa było do zniesienia, to jedzenie suchych ziemniaków, marchewki i jakiejś surówki na obiad było dość dziwne… Daję radę. Zero mięsa i słodyczy. Nie ma to jak nie złamać się pierwszego dnia.

Mamusia bez krępacji wyrażała wątpliwość względem mojego samozaparcia.

Jak można we mnie nie wierzyć? Powiedziałam sobie, że pójdę do najlepszej [...]